Stary blog

Jak znalazłam skarb, czyli o wyższości papierowych listów nad małpią pocztą – post zupełnie nieflorystyczny

            
                                                          Witajcie kochani.
Dziś będzie o wielkim skarbie na jaki natknęłam się przy okazji przedświątecznych porządków;-)
Nie jest to co prawda złoty pociąg, ani bursztynowa komnata, ale dla mnie znaczy bez porównania więcej niż jedno i drugie razem wzięte.
Jakoś tak rozpędziłam się w porządkowaniu szafek i wyrzucaniu zbędnych rzeczy, które chyba  samorzutnie się rozmnażają, bo ciągle ich za dużo;-)
W ferworze tego sprzątaniowego szaleństwa zajrzałam do schowka zamkniętego na głucho, w którym wiedziałam, że coś trzymam i po coś, ale za nic nie mogłam sobie przypomnieć co i w jakim celu;-)))
I kochani: E U R E K A!!!
Siedziało tam wielkie, pękate, stare, smakowicie wyglądające pudło.
Moja korespondencja sprzed wielu, wielu lat!!!
Listy, cudne, dłuuuugie, pełne sekretów, miłych słów… Jednym słowem lawina wspomnień;-)
No i po porządkach… Pożółkłe kartki zapisane mnóstwem słów wciągnęły mnie na baaaardzo długo.
 
 
Nie mogłam się oderwać.
Tak bardzo się cieszę, że tego nie wyrzuciłam.
Te listy to autentyczna podróż w czasie.
Zapomniałam o  bożym świecie, co tam sprzątanie…
Dawnymi czasy uwielbiałam pisać listy. Potrafiłam napisać ich kilka dziennie, dłuuugich, bo krótkich pisać nie umiałam (belferski nawyk gadania, nawet na papierze;-)
Kleiłam znaczki, biegałam na pocztę, a później codziennie, niecierpliwie zaglądałam do skrzynki, wyczekując odpowiedzi.
Jako, że pisałam dużo, więc i w mojej skrzynce listów pojawiało się całkiem sporo;-)
Kto jeszcze pamięta to cudowne uczucie i ten dreszcz emocji, gdy ze skrzynki na listy wyjmowało się pękate koperty… Gdy niecierpliwie rozrywało się papier, by jak najszybciej dobrać się do tego co w środku.
Nawiasem mówiąc sposób otwierania listów wiele mówi o charakterze człowieka;-)
Wśród mojej korespondencji znacznie więcej jest poszarpanych i rozerwanych kopert niż tych porządnie i pedantycznie rozciętych nożykiem do papieru.
Teraz, już, natychmiast musiałam zapoznać się z  zawartości;-)
Dzisiejsze skrzynki na listy to rachunki, reklamy, monity i całe mnóstwo różnego śmiecia.
Zero emocji… No chyba, że złość z powodu nadmiaru niepotrzebnej makulatury;-)
Ciekawe czy udałoby się powrócić do pisania papierowych listów?
Polubić na nowo listonoszy i skrzynki;-)
Przyznam Wam się, że ostatnio mam coraz większą ochotę na listów pisanie…
Nawet uszczęśliwiłam kilka przyjaciółek z dawnych lat papierowym pisaniem;-)
Ależ były zdziwione;-)))
I wiecie co? Chcą więcej. Fajnie, bo na nowo odkryłam jak wspaniale jest pisać list.
Nawet najdłuższy i treściwy e-mail nie budzi takich emocji.
Kto się ze mną zgadza, ręka do góry;-)
Stare maile kasuję, niektóre archiwizuję, ale nawet jeśli do nich wracam nie są w stanie dostarczyć mi takich wzruszeń  jak moje pudło pełne listów sprzed lat.
Wiem już co będę robić w długie zimowe wieczory: posegreguję te fantastyczne stare listy, poukładam chronologicznie, no a przede wszystkim przeczytam wszystkie;-)
Taka podróż sentymentalna.
A później napiszę górę listów. Na kopertach znalazłam mnóstwo adresów zwrotnych…
Już się na to cieszę;-)
Ciekawi mnie tylko,  czy ktoś odpowie…
Czy w tym szalonym, zabieganym, zwariowanym, pokręconym świecie jest jeszcze miejsce na listów pisanie???
Ja w każdym razie mam zamiar spróbować.
Bo listy uwielbiam. Zaczytuję się cudzą korespondencją. Ostatnio listy Tuwima.
A w kolejce czekają listy jednej z moich ukochanych poetek Haliny Poświatowskiej.
Może kiedy napiszę już dużo listów, będę czytać nie tylko cudzą korespondencję, ale także tę kierowaną do mnie;-)
Swoją drogą ciekawa jestem, czy kogoś uda mi się wciągnąć w papierową pisaninę… Spróbuję.
Dam Wam znać, czy to jeszcze w dzisiejszych czasach zadziała;-)
 
Pozdrawiam serdecznie Wszystkich, którzy do mnie zaglądają.
Następny post już raczej florystyczny będzie;-)
No, chyba, że znowu znajdę jakiś skarb;-)))))
 
FLORENTYNA
 
 
 
 
 

4 733 komentarze