Stary blog

Wielkanoc…

…stoi u drzwi;-)
A zatem kochani stali bywalcy i wy przypadkowi goście
przyjmijcie ode mnie moc świątecznych serdeczności.
Niech te święta będą piękne i szczęśliwe.
Niech Jezus Zmartwychwstały obdarza Was wszelakimi łaskami.
Zdrowych i pogodnych wielkanocnych dni.
 
 
Niestety nie mogę Wam pokazać żadnych nowych wielkanocnych prac ani dekoracji…
A to z tej prostej przyczyny,że najprawdopodobniej jestem bardzo leniwa.
A zgadnijcie, co robi człowiek leniwy, żeby tylko wyłgać się od roboty???
Mogła bym nawet ogłosić konkurs na ten temat i założę się, że nikt nie wpadnie na prawidłową odpowiedź;-)
 
Otóż moi kochani, leniwy, żeby zapewnić sobie błogie nieróbstwo, po prostu… łamie sobie rękę;-)
Lewą rzecz jasna (z rozmysłem oczywiście;-), bo prawa przyda się do stukania w klawiaturę;-)
No i mam labę;-)
Macham tą zagipsowaną kończyną, pcham ją nachalnie wszystkim domownikom przed nos, żeby broń Boże nikomu nie przyszło do głowy obarczanie mnie jakąkolwiek pracą;-)
I cierpię z godnością, spędzając długie godziny przed komputerem, albo z nosem w książce.
Pomyślcie tylko: 5 tygodni takiego błogostanu;-)
 
I żeby nie było zbyt trywialnie, postanowiłam tę rękę złamać w sposób nad wyraz romantyczny:
pojechałam sobie na giełdę kwiatową, symulując pewne oznaki zainteresowania pracą
i informując bliskich, ze zakupy niezbędne w celach twórczo dekoracyjnych poczynić muszę;-)
No i nawet te zakupy zrobiłam (będzie jak znalazł na przyszły rok:-).
Zatem zakupy zrobiwszy, zmierzając ku wyjściu z giełdowej hali,
na kilu leżących sobie niewinnie i mokrych nieco płatkach róży się z fantazją przejechałam.
I tu część romantyczna niestety się kończy.
Dla obserwatorów zajścia zaczyna się część komediowa:
fiknąwszy wdzięcznego koziołka, rozsypawszy wszystkie zakupione akcesoria,huknęłam o glebę, jak nie przymierzając łysy o beton;-)))
Nogami się nakryłam, a lewą rączką podparłam tak zmyślnie, że jak mnie pozbierano, to jakoś tak przedziwnie dyndała w nadgarstku.
Niestety trochę to  bolało, no ale warto było dla tych tygodni laby nieco pocierpieć;-)
I wczasuję, i nic nie muszę;-)))
 
I dekoracji świątecznych w moim domu niestety tym razem nie będzie.
Nie licząc może jednego wianka, który z warsztatów się ostał.
 
Całe szczęście, że wyjeżdżamy na kilka dni, bo było by mi smutno w takim niewielkanocnym domu.
 
A, że czasu wolnego mam teraz sporo, więc segreguję sobie zdjęcia.
Wyszperałam kilka, które do wielkanocnego posta mogą się nadać:

Kilka ubiegłorocznych jajeczek, z cudną ażurową pisanką, którą rok temu wygrałam w candy;-)
 
 
 
Piękne cebulice, za którymi przepadam głównie ze względu na ich uroczo błękitny kolor.
 
Fragment stroika w kolorach ziemi, które dominowały w moich ubiegłorocznych dekoracjach.
 
A na koniec niewielka kompozycja z derenia i cymbidium, uzupełniona bukszpanem.
 
I to tyle na dzisiaj.
 
Pięknych świątecznych dni Wam życzę.
I udanego wypoczynku.
 
Pozdrawiam cieplutko
 
FLORENTYNA  
 
 
 

41 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.