Moja roślina miesiąca,  Opowieści ze świata roślin

Robinia akacjowa, czyli moja majowa roślina miesiąca.

Białe akacje tchną wonią opiłą
Pod nocą srebrno-modrą,
Jak gdyby innych kwiatów nie było
I wcale być nie mogło.

(Julian Tuwim)

Odkąd pamiętam, czyli od mojego “zawsze”, te biało kwitnące drzewa o upojnie pachnących kwiatach nazywaliśmy akacjami. Ale to nie do końca prawda… Dowiedziałam się o tym dopiero na studiach ogrodniczych;-)

O tym, że akacja to wcale nie akacja i że wbrew temu, co mi się od dziecka wydawało, wcale nie pochodzi z Polski;-)

Jak to nie z Polski?????? Przecież ona taka nasza, taka swojska;-) Na każdym kroku można ją spotkać…

Ano można, bo jest gatunkiem mocno inwazyjnym.

A jej ojczyzną jest Ameryka Północna.

Prawdziwe natomiast akacje to rośliny afrykańskie i australijskie. Rosną na sawannach i pustyniach.

Akacja i robinia to dwa różne rodzaje botaniczne.

Robinia akacjowa (Robinia pseudoacacia), nazywana też czasem akacją białą, robinią białą lub grochodrzewem akacjowym, to roślina należąca do rodziny bobowatych (dawniej zwanych motylkowatymi, co mi się zdecydowanie bardziej podobało;-)

Nazwy akacja w odniesieniu do robinii akacjowej zaczęto używać zaraz po sprowadzeniu jej do Europy, czyli już od XVII wieku. I od tamtej pory robinia zaczęła zadomawiać się na naszych terenach.

Nazwa robinia pochodzi natomiast od nazwiska ogrodnika francuskich królów Jeana Robina, który sprowadził ją do Francji w 1601 roku i zapoczątkował jej uprawę.

Do Polski robinia, akacją zwana, trafiła w XIX wieku i od razu znalazła tutaj sprzyjający klimat i żyzne gleby, czyli idealne warunki dla swego rozwoju. Wykorzystała to perfekcyjnie i już na zawsze wpisała się w nasz krajobraz, stwarzając niewtajemniczonym wrażenie rośliny jak najbardziej rodzimej.

Te urodziwe drzewa bardzo szybko opanowały nasze parki, ogrody i miasta. Teraz ma status gatunku zadomowionego. Widać, że dobrze jej u nas;-)

Jest w nich oprócz wielu innych zapachów także zapach akacjowych kwiatów.

Są zapachy, które zostają z nami przez całe życie. Jednym z nich jest dla mnie właśnie aromat kwiatów robinii: słodki, miodowy, z lekką ziołową nutą, może także z pewnym waniliowym odcieniem…. Zapach nienachalny, a przecież podczas kwitnienia wszechobecny. Zapach który otula…

Ech, rozmarzyłam się. Jako dziecko uwielbiałam zrywać pełne garście akacjowych kwiatów i zanurzać w nich nos. Tak pachniała obietnica lata i beztroskich wakacyjnych dni.

Zdjęcie pochodzi stąd

Bo trzeba Wam wiedzieć, że dawno, dawno temu, w czasach mojego dzieciństwa robinie zakwitały w drugiej połowie czerwca. Czekaliśmy na nie z utęsknieniem. Tak pięknie rymowały z wakacjami;-) Akacje-wakacje. I rzeczywiście, kiedy ożywały bielą, blisko już było do wakacyjnej beztroski, ciepłych, słonecznych dni, zabaw do zmierzchu i niczym nieograniczonej wolności.

W moim rodzinnym Strzelinie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Strzelin), niewielkim dolnośląskim miasteczku, akacji było “mrowie a mrowie”;-) Kiedy zakwitały, pachniało nimi całe nasze miasto.

Trudno się dziwić, że ich zapach przenosi mnie w tamte czasy, kiedy akacje z wakacjami były tożsame;-)

Dzisiaj kwitną już w maju. Właśnie teraz. A do wakacji jeszcze trochę czasu…

Mam jeszcze inne akacjowe wspomnienie. Wróżenie z akacjowych liści. Kto tego nie robił?

Moje pokolenie z pewnością zna to doskonale:-)

Robinia ma liście nieparzysto pierzasto złożone. Małe owalne listki osadzone są na długim ogonku. Jest ich na ogół 7-25.

A na czym polega wróżba?

Obrywamy kolejne listki recytując przy tym: “kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje, w myśli, w mowie, w sercu, na ślubnym kobiercu”, myśląc przy tym o ukochanej osobie.

Kto tak sobie wróżył? Napiszcie proszę w komentarzach.

A tak pisał o tej wróżbie Władysław Broniewski:

Wróżby

– Na długiej łodyżce
małe listki.
Chcesz coś odgadnąć,
Zerwij wszystkie.
– Kocha,
lubi,
szanuje,
nie chce,
nie dba,
żartuje?
– Listku akacji,
nie miałeś racji…?

W kompozycjach florystycznych robinia nie gości zbyt często. Dlaczego? Nie wiem kochani. Być może ze względu na zbyt małą trwałość kwiatów. Może ze względu na krótki czas kwitnienia…

Buszuję po Internecie i nie udaje mi się znaleźć żadnych kompozycji z robinią.

A może Wy macie jakieś przykłady akacjowych kompozycji ? Napiszcie mi o tym.

Przyznam Wam się, że próbowałam ułożyć kompozycję z robinią w formatce z gąbki florystycznej, ale nie mogę dokończyć, bo dopadła mnie alergia;-( Dacie wiarę? Przekonałam się naocznie, że informacje o alergizujących właściwościach robinii akacjowej nie są wyssane z palca;-)

Oczy mam jak królik angorski.

Za to mój kot Felicjan rozsmakował się w akacjowych kwiatach (tylko one x całej rośliny są jadalne)

Popatrzcie jak pałaszuje;-)

A na zakończenie propozycja bukietu z robinią, jaki zaproponowała mi AI.

Co Wy na to?

I na tym kończę moją krótką robiniową opowieść.

Napiszcie proszę w komentarzach czy lubicie tę naszą akację.

Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na Wasze robiniowe historie i wspomnienia.

Na koniec mam do Was pytanie: czy wiecie dlaczego warto choć na chwilę zatrzymać się przy kwitnącej akacji?

Bo to nie tylko piękno dla oka, ale i aromaterapia dla duszy. Ten zapach uspokaja, otula, koi zmysły i przenosi nas w czasie w najpiękniejsze, zielone lata.

Pooddychajmy akacjowym zapachem, póki jeszcze kwitną;-)

Ps. We wpisie wykorzystałam zdjęcia z Pinteresta, platformy Pixebay oraz z Wikipedii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.