Sezonowość we florystyce – zima. Magia iglaków w sezonie uśpienia.
Zima nie oznacza pustki w naturze ani braku życia. To czas wyciszenia, spowolnienia, czas uważności i obserwacji.
Wśród chłodnej, nieskazitelnej, śnieżnej bieli i nagich drzew, wiecznie zielone iglaki stają się bohaterami bukietów sezonowych. W tym wpisie opowiem Wam o gatunkach iglastych, które często i chętnie wykorzystujemy w zimowych aranżacjach i o roli jaką pełnią w minimalistycznych sezonowych bukietach.
Zima – czas spowolnienia i wyciszenia

Zima w pełni. Za oknem biało, cicho, spokojnie. Natura śpi, pozornie nic się nie dzieje… Ale czy na pewno?Tak naprawdę to nie głęboki sen, to przejście w inne tempo. Wyciszenie. Rytm slow.
W pozornie biało-czarnym krajobrazie, gdzieniegdzie da się dostrzec plamy zieleni – to rośliny iglaste, niekwestionowane gwiazdy sezonu uśpienia.
W spowijającej świat mroźnej bieli pięknie grają kontrastami: od głębokiej zieleni cisu poprzez chłodną zieleń świerków aż do srebrzystych niebieskości jałowców.
Niosę ścięte gałązki sosny do domu. W cieple ożywają. Ich żywiczny, nieco balsamiczny zapach odświeża i dodaje energii. Pobudza do działania.
I już rodzi się w mojej głowie pomysł na zimowy bukiet: bukiet bez kwiatów, stylowy, nieoczywisty i wyjątkowy.
Zima to czas odmiennej estetyki, odejście od przepychu pełni lata na rzecz grafiki i form rzeźbiarskich… Brak kwiatów w naturze nie oznacza braku piękna.
A Wy? Macie swoje ulubione zimowe kompozycje?
Napiszcie proszę w komentarzach.

Iglaki – bohaterowie zimowych bukietów
A oto i oni, odtwórcy głównych ról w aranżacjach i bukietach czasu uśpienia.
- sosna (Pinus) – swobodna forma; wnosi do bukietów lekkość i oddech, dobrze buduje przestrzeń, wprowadza naturalną asymetrię
- jodła (Abies) – wprowadza łagodność i elegancję, nadaje kompozycji szlachetności i harmonii
- świerk (Picea) – wnosi do kompozycji poczucie stabilności, buduje porządek, tworzy zimową surowość
- daglezja (Pseudotsuga) – wnosi oddech i przestrzeń, rozluźnia kompozycję, dodaje jej naturalnej swobody
- cis (Taxus) – poważny, skupiony, kontemplacyjny, tworzy głębokie tło dla innych roślin dzięki ciemnej, nasyconej zieleni igieł
- jałowiec (Juniperus) – jest wyrazisty, niemal graficzny, nadaje aranżacji dzikiego, surowego wyrazu






Wybrałam tutaj gatunki najbardziej charakterystyczne dla naszego krajobrazu i występujące najczęściej, więc najłatwiej dostępne. Może z wyjątkiem daglezji, która jest gatunkiem introdukowanym z Ameryki Północnej, ale świetnie się u nas zadomowiła. Można ją spotkać w ogrodach, parkach i lasach.
Bukiety zimowe bazują na teksturze i formie. Iglaki i bezlistne gałęzie tworzą klimat surowej, minimalistycznej estetyki. Kluczową rolę w takich bukietach odgrywają wyraźne linie i przenikające się odcienie zieleni.
Razem tworzą zimową opowieść o trwaniu pomimo chłodu i pięknie, które nie potrzebuje bogatej palety barw, by być obecne.
Zimowy bukiet bez kwiatów – styl i refleksja
Zimowe bukiety bez kwiatów są stylowe i oryginalne. To kompozycje, w których wyraźnie widać rytm natury. Swego rodzaju dialog florysty z zimą i jej graficznym, rzeźbiarskim pięknem.
Rezygnacja z żywych kwiatów w najzimniejszej porze roku to nie tylko wybór estetyczny, ale także ukłon w stronę ekologii.
No i niemałe wyzwanie dla florysty. Warto je podjąć, wierzcie mi.
Warto pokusić się w tym czasie o stworzenie spokojnej, stonowanej aranżacji sezonowej nie przytłaczającej nadmiarem bodźców.
A oto kilka propozycji zimowych bukietów:
- Monochromatyczny minimalizm: skupienie się na jednym gatunku iglaka (na przykład sosna) z kilkoma sezonowymi dodatkami – bezlistne gałązki drzew, szyszki, zielone pędy derenia rozłogowego i co tam komu w duszy zagra. Kluczem będzie tutaj zabawa teksturami: porowata chropowatość szyszek, gładkie pędy derenia, kłujące, nieco szorstkie w dotyku igły sosny pospolitej. Bukiet nie powinien być gęsty. Liczy się tu linia gałązek i przestrzeń między nimi.
- Bukiet strukturalny: oparty na naturalnych elementach leśnych i ogrodowych – gałązki iglaków (tutaj mogą być mieszane), dzika róża, ostrokrzew z owocami, szyszki, suszone trawy, śnieguliczka, srebrzyste pędy eukaliptusa lub liście czyśćca wełnistego. Można też dodać liściaste wiecznie zielone, takie jak bluszcz czy trzmielina. Takie bogactwo natury. Kolorystyka: biel, czerwień, zieleń w różnych odcieniach ze srebrzystymi akcentami. Tutaj możemy pozwolić sobie na większą zwartość i geometryczność bukietu.
- Leśny snop: – pęk różnorodnych iglaków wzbogacony bezlistnymi gałązkami i suchymi trawami, związany rafią lub sznurkiem, który można postawić bez wazonu, na przykład na plastrze drewna.
Jak Wam się podobają te propozycje? Który z bukietów chcielibyście ze mną ułożyć krok po kroku?
Napiszcie w komentarzach.
A może macie jakieś własne, ulubione zimowe bezkwiatowe kompozycje?
Dajcie znać. No i przede wszystkim bardzo jestem ciekawa, czy lubicie ten rodzaj sezonowej florystyki?
Czy może uważacie, ze w bukiecie zawsze powinny być kwiaty?
Podzielcie się swoimi przemyśleniami i upodobaniami.
W kolejnym wpisie, kontynuując zimową sezonowość, napiszę o szyszkach. Coś mi się widzi, że “pociągnę” ten temat aż do wiosny;-) Bogactwo zimowej natury jest przeogromne i nie da się go zamknąć w kilku zdaniach;)
Pozdrawiam Was serdecznie i zachęcam do sezonowych eksperymentów florystycznych.



Zdjęcia zimowych bukietów pochodzą z Pinteresta.
Zdjęcia iglaków – platforma Pixabay


